poniedziałek, 30 listopada 2015

Wyścigi konne na moją cześć? Wykluczone!… O wielkiej uczonej i naszych domowych eksperymentach

Dzielę się dzisiaj relacją z naszego warsztatu pełnego doświadczeń, eksperymentów… A skoro mowa o zaangażowaniu dziecka do samodzielnego odkrywania świata, szukania odpowiedzi na nurtujące je pytania, zaspokojania dziecięcej ciekawości w twórczy, praktyczny sposób, to słynne i mądre słowa Konfucjusza same się piszą:

Powiedz mi, a zapomnę,
pokaż – a zapamiętam,
pozwól mi działać, a zrozumiem!”



Warto wykorzystać doświadczenia i eksperymenty w edukacji dziecka, także w dwujęzycznej edukacji świetnie się sprawdzają. Bowiem nie tylko pozwalają zdobyć czy utrwalić nową wiedzę, ale także przyczyniają się do wspaniałego rozwoju zasobu leksykalnego dwujęzyczka. A chodzi o skomplikowane i trudne słownictwo, bo charakterystyczne dla języka popularnonaukowego, pełnego specjalistycznych terminów, pojęć i zwrotów.
Zatem, jak to u nas wyglądało. Po kolei:

1. Pogadanka:

nawiązałam do wiadomości Eleny zdobytych już we włoskiej szkole, ale językiem naszej komunikacji był język polski. Zapytałam kto to jest naukowiec, czym się zajmuje, gdzie pracuje. Jakie Elena zna typy naukowców, jakimi przyrządami posługują się naukowcy, co to są doświadczenia czy eksperymenty, po co je wykonujemy, itp.
Elena odpowiadała na te pytania, jednak miała kłopot z płynnością i poprawnością wypowiedzi w języku polskim. Umknęły jej specjalistyczne terminy i często zastępowała je włoskim słownictwem. A przecież podczas nauki w ramach pracy domowej staram się na bieżąco uzupełniać polskie słownictwo. Jak widać, to zbyt mało. Materiał z zakresu edukacji przyrodniczej realizowany jest w szkole bardzo szybko, język polski wymaga w tym obszarze szczególnego wsparcia. A do tego potrzebne są ciekawe metody i środki. Zatem – doświadczenia!
To taka dygresja dotycząca specyfiki pracy z dwujęzycznym dzieckiem. Już wracam do meritum. 
 
Aby utrwalić charakterystyczne terminy, Elena zapisywała je kolorową kredą na swojej domowej tablicy. W ten sposób mogła do nich wracać:


2. Pierwsze doświadczenia:

bardzo proste, również nawiązujące bezpośrednio do wiedzy zdobytej w szkole. Pierwszy temat: Stany skupienia materii. Rozmawiamy po polsku.
Wykonałyśmy trzy proste doświadczenia:

a) Wykonanie: Wlewamy wodę o dwóch pojemników o różnych kształtach.


 
Co się dzieje? Woda przybiera kształt pojemnika, który wypełnia.

Wniosek: 

materia w stanie ciekłym zajmuje miejsca, ale nie ma własnego kształtu, w rzeczywistości przyjmuje formę naczynia, który wypełnia.

b) Wykonanie: Elena zmienia położenie kamienia, następnie obraca go.

Co się dzieje? Kamień zachowuje swój kształt.

Wniosek: Ciała stałe mają własny kształt.

c) Wykonanie: Elena stoi w głębi pokoju. Ja stoję po drugiej stronie i rozpylam dezodorant w sprayu w jej kierunku.

Co się dzieje: Elena powoli zaczyna czuć zapach dezodorantu.
 
Wniosek: 
Gazy rozprzestrzeniają się w powietrzu, zajmując całą dostępną przestrzeń.


3. I tym razem nie mogło się obyć bez punktu: Wielcy Polacy. Tutaj oczywiście postać Marii Skłodowskiej – Curie.

Nie sądziłam, że nasza wspaniała rodaczka aż tak bardzo wpłynie na moją córkę. Elena zachwyciła się Marią! Nie ma to jak dobre wzorce :)
 
a) filmik z serii “Byli sobie wynalazcy”. I chociaż pewnie jakiś chochlik trochę tam napsocił, to i tak polecam tę animację (lepszej nie udało mi się znaleźć :)





Elenę zainteresowało kilka tematów:
  • Polska pod zaborami, jej brak na mapie Europy i wielka determinacja Polaków, aby przekazać polskość kolejnym pokoleniom. Na filmie pokazane jest, jak nauczycielka uczy dziewczynki języka polskiego i historii prawdziwej ojczyzny;
  • życie i praca Marii: jej uzdolnienia, Maria czyta w wieku 4 lat, mimo cieżkich warunków, kształci się. Małżeństwo mieszane: Polka i Francuz – zatem coś jak u nas, chociaż zamiast Francuza mamy Włocha :) :) Odkrycia Marii, nagrody. Ale także cechy charakteru: skromność, życzliwość, bezinteresowność, odwaga…;
  • problem równouprawnienia kobiet;
  • tło epoki: ówczesna moda, styl życia.

Jeszcze dokładniej poznajemy Marię Skłodowską – Curie:

  • dobrze jest poszperać w uczonych księgach:


 
  • pamiątkowe zdjęcia z Warszawy - dom Marii:


  • portrety Marii w wykonaniu Eleny. Moja mała malarka sama zauważyła, że Maria powinna mieć upięte włosy. Cóż, szczegół! Powiedzmy, że to subiektywne spojrzenie artystki :)

    Maria Skłodowska – Curie w laboratorium

    Maria Skłodowska – Curie. Wielka Polka. Dwukrotna laureatka Nagrody Nobla
      
       
    zeszyt ćwiczeń. Karty pracy pobrane z serwisu http://www.superkid.pl/




    3. Naszych eksperymentów ciąg dalszy… nie mogło zabraknąć literackich nawiązań! Bo my już tak mamy :)

    Wykorzystałam popularne w edukacji dzieci na etapie przedszkolnym i wczesnoszkolnym kształcenie zintegrowane. Zatem: bajki, opowiadania i doświadczenia w domowym laboratorium:

  • Wiem, jak pomóc Kopciuszkowi!:

    znów czytamy sobie, po polsku. Elena samodzielnie czyta coraz dłuższe partie tekstu.



     Opowiadamy dzieje Kopciuszka, zmieniając trochę treść. Wkraczmy bowiem do akcji. Nasze doświadczenie pomoże Kopciuszkowi rozwiązać jeden z problemów. W jaki sposób?
     
    Nasz eksperyment:

    W naszej bajce Kopciuszek ma oddzielić sól od zmielonego pieprzu. No cóż… Tak to sobie zła macocha wymyśliła.
    Potrzebna nam jest plastikowa łyżeczka i kawałek wełny. Łyżeczkę dokładnie pocieramy o wełnę i przykładamy do soli wymieszanej z pieprzem. Co sie stało? Czary? Nie, otóż plastikowa łyżeczka naładowała się elektrycznie wskutek pocierania o wełnę. Ładunek elektryczny przyciąga ziarna pieprzu. Ziarna pieprzu są lżejsze niż ziarenka soli i po prostu – przyczepią się do łyżeczki.
    Kopciuszku, zadanie wykonane!
    Hm, tak nam to się udało :) :


  • Jeszcze trochę niezwykłości:
    tym razem pomagamy Kubusiowi Puchatkowi w realizacji jego trochę powiedzmy lekkomyślnego, ale zawsze pełnego fantazji pomysłu zdobycia miodu. Najpierw czytamy fragment książki o Kubusiu Puchatku,


 
    a następnie wykonujemy doświadczenie. Bo trzeba nadmuchać balonik. A nikomu się to jakoś nie udaje. Znów trochę czarów? Nie, wykonujmy eksperyment.

    Potrzebujemy: zimną butelkę, balon, naczynie z ciepłą wodą.

    Wykonanie: Pustą butelkę wkładamy do lodówki na około godzinę. Po godzinie wyjmujemy butelkę i nakładamy na jej szyjkę balon. Teraz wkładamy butelkę do ciepłej wody, tak mniej więcej na dwie minuty. Co się dzieje? Cuda i dziwy: balon nadmuchuje się!

    Dlaczego? 
     
    Otóż w wyniku ocieplenia powietrze znajdujące się w butelce rozpręża się, czyli jest go więcej i potrzebuje więcej miejsca, dlatego wlatuje do balonu i go nadmuchuje.
    Ten eksperyment wydał się Elenie prawdziwie efektowny!:

I to już koniec naszych pierwszych eksperymentów. Będą kolejne, szczególnie kiedy pojawi się potrzeba wyrównania zasobu językowego mojej córki – chodzi głównie o to specjalistyczne słownictwo! W bogaceniu leksykalnym. A w tym eksperymentowaniu – mniej lub bardziej udanym - zawsze jest wiedza i dobra zabawa.

Zapraszam ponownie :)

Wpis powstał w ramach międzyblogowego projektu “Dziecko na Warsztat”, w którym mam przyjemność i radość uczestniczyć:



Dziecko na warsztat

22 komentarze :

  1. Jak zwykle, jestem zachwycona :)
    Nie wiedziałam, że pieprz zostanie przyciągnięty (bardzo ciekawy eksperyment).
    Gratuluję :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Zreszta jak zawsze! Bardzo lubie Was odwiedzac!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja do Was zaglądam z prawdziwą przyjemnością!

      Usuń
  3. doświadczenia w podobnym klimacie co u nas :D oczarowana jestem Waszym warsztatem:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bajkowo, baśniowo, z odrobiną czarów z domowego laboratorium i dzieciaki kupione! Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Kurczę, a ja jakoś nie pomyślałam żeby przy okazji pogadać np o znanych osobach czy sięgnąć po literature :-(
    Ciekawy warsztat Wam powstał :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny warsztat...i tyle ciekawych doświadczeń - z każdej strony coś nowego i interesującego ;)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  6. Spróbujemy z pieprzem, super pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Elena z takim zapałem pocierała łyżeczki wełnianą szmatką...

      Usuń
  7. Spróbujemy nadmuchać w ten sposób balonik :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zabawa po prostu przednia! Podziwiam Wasz zapał i pomysły!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I znowu mamy motywację! Dziękuję za miłe słowa i serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  9. jestem zauroczona:D jaka kreatywność:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow! Bardzo systematycznie zbadany temat :D Fajnie zaczęłyście, od teorii i wprowadzenia, a potem bardzo przyjemne doświadczenia. Myślę, że dla małej najciekawsze były te inspirowane bajkami, bo przecież kto by nie chciał pomóc bohaterom z ulubionej bajki? ^_^

    OdpowiedzUsuń